Nowe lekcje historii? Uczniowie dowiedzą się więcej o Smoleńsku i atakach na UE ( vibezpl )

@nophp:
Postawiłeś tezę, że to nie jest historia, a mówisz o tym dlaczego nie omawialiście danego zagadnienia.
Nauczycielka bardzo dobrze Ci odpowiedziała, na pytanie: Czemu nie omawiacie „tego”…
Bo akurat to jest prawda, zresztą są tematy, na które jest „za wcześnie” mimo, że upłynęło więcej lat. Myślisz, że czemu niektóre rzeczy nie są przebadane do dzisiaj? Bo są zbyt duże naciski na historyków.
Zobacz np. na czasy „komuny” dużo historyków zaczęło się specjalizować w okresach jak najdalszych od XX w., żeby móc w spokoju pracować.

Zresztą w moim odczuciu dochodzimy do całkiem innego problemu.
Po pierwsze historyk pracuje na dokumentach – na jakich dokumentach mają pracować historycy odnośnie np. Smoleńska, aby napisać jakąś monografie na ten temat?
Po drugie w przypadku sytuacji o których pamięć jest „żywa” – czyli żyją świadkowie danego wydarzenia, lub ich najbliżsi – problem jest taki, że musieliby oni stanąć i przed dobrymi i przed złymi faktami (dla nich).

I tutaj dochodzimy do tych nacisków i presji. Wyobrażasz sobie, coś źle napisać (nawet jak byłby to niezaprzeczalny fakt) na kogoś kto zginął w Smoleńsku?
No właśnie, chcesz przykład jak się kończą takie rzeczy?
Chociażby S. Cenckiewicz, który po publikacji „SB a Lech Wałęsa”, musiał odejść z pracy i przez 5 lat zostawał bez roboty. Bynajmniej, nie z własnego wyboru.

Więc rodzi się pytanie, kto ma taką historię o Smoleńsku napisać w rzetelny sposób, aby była w podręczniku.
I ile w niej będzie warsztatu historyka, a ile zwykłej polityki/propagandy.

pozdrawiam