Nowe podatki nie są dobrym panaceum na problem zadłużenia Polski w pandemii. ( Zegarmistrz_Swiatla )

No to czemu piszesz o dochodowych

@ZasilaczKomputerowy:
bo ZUS, Sładka zdrowotna i cala reszta to jest ukryta forma podatku dochodowego. Ogólnie mam na myśli opodatkowanie dochodów z pracy i biznesu, nikt tego w badaniach nie rozróżnia i całościowo ląduje to jako stawka podatkowa, dlatego uściśliłem.

Zgadzam się, że krzywa Laffera to relikt starej ekonomii i nie ma się co do niej odwoływać.

Ja tego nie powiedziałem, ba zasadniczo się z tym konceptem zgadzam. Z tym że wiadomo, nie ma jednej krzywej laffera: każdy podatek ma inna – ba każdy naród, każda kultura ma inna, nawet zmiana sciagalnoci podatkowej np przez JPK może te krzywa przsunac. Niemiec nie obejdzie podatku bo uzna że to oszustwo, a polak czy włoch już nie. Stad inne punkty przegięcia krzywej. Jedyne co mówie to to, że wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazuja, lacznie z badaniami empirycznymi że jeśli chodzi o Polskę to punkt przegięcia krzywej przy podatkach dochodowych dla osób dobrze zarabiających jest dalej, więc rzad mógłby z palcem w nosie podwyższyć podatki, jakby chciał i miałby z tego zysk, dlatego wołanie krzywej Laffera jest kiepskim argumentem w tej dyskusji.

Sumarycznie w Polsce opodatkowani już przekroczyło 70% więc w myśl krzywej Laffera (która nie uwzględniała podatków po stronie konsumpcji) jesteśmy już po tej smutniejszej stronie.

Tylko że krzywa Laffera która jest w badaniu które podałem tyczy siętylko i wyłacznie opodatkowania pracy, a nie dotyczy sumarycznego opodatkowania wszystkiego, od pracy po pierogi w sklepie.
Jakbyś wziął statystycznego polaka od dzieciaka po starca, to wyjdzie na to że jest on opodatkowany na…. 36%. Tyle bowiem PKB przewalane jest przez podatki. No ale oczywiście z racji tego że pracujacych jeest mniej wiecej połowa polaków, to opodatkowanie pracujacej czesci społeczeństwa wynosi tak jak piszesz koło 70%. Z opodatkowania pracy, akcyz, vatow itd.

Co mowi krzywa Laffera? Ano to, że jesli coś się opodatkuje (prace, coca-cole, cokolwiek), to powyżej pewnej stawki ludzie będą uciekać od podatku np wchodząc do czarnej strefy, szukajac alternatywnych produktow i wpływy z podatku dla budżetu zaczna spadac, w ektremalnym przypadku do 0. Wiadome np że nikt nie będzie pracować, jeśli opodatkowanie pracy wyniesie 100%, czyli cały urobek wyladuje u panstwa, prawda? Nie, to jest prawda tylko i wylacznie w warunkach braku przymusu. A co gdybys musial cos jesc i pic, panstwo by ci to zapewnialo, a w zamian rzadalo 100% pensji? Wtedy i krzywa laffera, przy opodatkowaniu PIT 100% nie wynosilaby zero.

A co jeśli nie mógłbyś wyjechać z kraju jak kiedyś w NRD czy PRL, a super-AI sprawdzała stany kont i zeznania podatkowe? Pewnie punkt przegięcia dla PIT byłby w 90%, bo ludzie musza pracować, by jeść.

To samo z Coca-cola. Podniesiono podatek na cukier, dużo konsumentow zrezygnowalo z coli, możliwe że wpływy do budżetu spadły. Ludzie zrezygnowali z picia Coca coli, bo mogli. A co gdyby podatek dotyczył każdego napoju i wody z kranu? Wtedy możliwość obejscia podatku by spadła, i punkt przegiecia krzywej Laffera dla podatku cukrowego też by sie przesunal.

Tak więc krzywa Laffera to jest bardzo płynny koncept.

Już w tym momencie państwo na tyle dusi społeczeństwo fiskalnie, że hamuje rozwój.

Na to jest już w ogole inny temat, w który się nie będe tu zagłębiac, bo by trzeba było pisać elaborat , ale powiedzmy że ogólnie się zgadzam.